Jakiś czas temu w moje ręce wpadła książka autorstwa Markusa Zusaka " Złodziejka książek". Zaintrygował mnie jej temat i niezwykły tytuł. Akcja toczy się podczas II wojny światowej.
         Australijski autor w swej książce opowiada historię młodej Niemki Liesel Meminger. Zostaje ona oddana pod opieką Rosy i Hansa Hubermannów. Liesel boryka się z wieloma trudnościami, utratą młodszego barta, nowym otoczeniem, wyśmiewaniem przez rówieśników tylko dlatego, że nie potrafi jeszcze czytać (ma ok. 10 lat). Z tym ostatnim problemem pomaga jej przybrany ojciec Hans, który uczy ją czytać.

          Pasją Liesel są książki. Swoją pierwszą książkę ukradła młodemu grabarzowi podczas
pogrzebu brata. Z upływem lat dziewczynka gromadzi kolekcję książek. Mają one dla niej ogromną wartość. Podczas bombardowań zabiera je ze sobą i czyta je swoim sąsiadom.
          Powieść ta opowiada, o tym, że nie wszyscy Niemcy byli faszystami zapatrzonymi w Hitlera. Wiele osób nie zgadzało się z działaniami Führera, lecz nie mówili o tym głośno w obawie o życie swoje i swojej rodziny. Przykładem takiego zachowania może być rodzina Hubermannów. Jednak decydują się oni dać schronienie młodemu Żydowi - Maxowi Vanderburgowi. Hans był winien przysługę jego ojcu,
który chciał by jego syn przeżył, dlatego zwrócił się do dawnego przyjaciela po pomoc.
          Książka ta fascynuje nie tylko opowieścią z drugiej strony barykady. Nie tylko tym, że Liesel i jej rodzina wiedzą, że ich naród jest zły i oni jako nieliczni pomagają temu, który jest piętnowany przez resztę ich społeczeństwa. Fascynuje również fakt, że narratorem tej opowieści jest śmierć. Opowiada ona historię Liesel Meminger. Spotyka ją gdy przychodzi po dusze innych ludzi związanych z nią lub przypadkowo spotkanych. Później dowiadujemy się, że opowiada historię napisaną przez Liesel.
          Kiedy śmierć przychodzi na Himmelstraße (ulicę Niebiańską) po jej mieszkańców dziewczyna właśnie kończy pisać swoją pierwszą książkę. Ona jedyna z tej ulicy przeżyje to bombardowanie, o którym nie zdążono powiadomić spokojnego miasteczka. Porzuca wtedy wszystko, co było dotychczas cenne - książki, w tym ta dopiero skończona, akordeon Papy. Cały jej świata legł w gruzach, bardzo dosłownie.
          Po kilkudziesięciu latach kiedy dnie Liesel się wypełniły dowiaduje się co stało się tamtego dnia na Himmelstraße. Śmierć podniosła jej książkę i zabrała ze sobą. Teraz przyszła po nią a wraz z nią wszyscy których Liesel kochała.
          Dzisiaj w XXI wieku żyjemy w wolnym kraju, czujemy się bezpiecznie w naszych domach,
szkołach. Niestety nie wszędzie tak jest, chociaż mogłoby wydawać się inaczej. Są kraje, w których giną niewinni ludzie, w bombardowaniach. Giną całe ulice czy dzielnice miast tak jak wydarzyło się to w przypadku rodziny i sąsiadów Liesel. Dom dla wszystkich jest oazą spokoju i bezpieczeństwa. Także dla tych ludzi, lecz niczego nieświadomi kończą swoje życie w tym symbolu spokoju.

 

Niesamowita opowieść o miłości tej młodzieńczej i tej do rodziców, o wojnie, lecz z innego
punktu widzenia. Także o trudnych wyborach, moralności i społeczeństwie, które musiało kochać wodza by żyć. Niezwykle poruszająca i dająca do myślenia.

 Aleksandra Świerczynska